Sunday, April 10, 2005

Spowiedź Parlamentarzysty – Luty 2065

Za sześćdziesiąt lat

1.

Wasza Godność, Panie Prezydencie Państwa Troskael, Szanowni Członkowie Knessetu, Ministrowie, Panie Premierze, Zacni Słuchacze -
Nie tak prosto jest czynić tę spowiedź.

Nie tak prosto, ponieważ pochodzi ona z głębi mojego serca.

Byłem wtedy młody, stosunkowo młody w porównaniu z dniem dzisiejszym. Lecz mimo upływu czasu kwestia ta wciąż nie daje mi spokoju. Kiedy kładę się spać i kiedy wstaję, jej głos echem rozbrzmiewa w mojej głowie.

Jej imię w Troskael brzmiało Obywatelka C.
Niewiele o niej wiem, ale przecież niemożliwym byłoby wiedzieć wszystko o wszystkich mieszkańcach. Zresztą nie na tym polega nasz obowiązek. Wystarczy wiedzieć, że są żywi i uczciwi, że nam wierzą i, że w decydującym dniu bedą wiedzieli jak włożyć prawidłowo wypełniony papier do prawidłowej urny.

Obywatelka C. Ufała mi, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Przychodziła opowiadać mi o historii obywatelki-bez-obywatelstwa Anisy, a w-rzeczywistości-obywatela Salima, o korupcji w niewielkiej parafii, o tym, by w całym kraju przeprowadzić kampanię przeciwko napastowaniu seksualnemu w miejscach pracy – przysięgam, w naszym Ministerstwie, nawet siedemdziesiąt lat temu, takie rzeczy nigdy nie miały miejsca. Powiedziałem jej to... itd.

Przypuszczam, że mój asystent zajął się jej telefonami.

2.
Dalej rzeczy potoczyły się gładko, ja robiłem swoje, a ona robiła swoje. Ufałem jej.
Wtedy, pewnego dnia, znalazła właściwą chwilę, żeby zadzwonić! W trakcie rozstrzygającej wszystko kampanii wyborczej, naprawdę rozstrzygającej dla mnie jako obywatela i jako prewodniczącego partii chylącej się się ku upadkowi, mojemu upadkowi.

Minęło sześćdzieisąt pięć lat. Doskonale to pamiętam i nie zapomnę nigdy.
„Proszę mnie wysłuchać: Ci, którzy byli dziećmi w czasie Holokaustu, ale nie ocaleńcy z obozów zagłady, tylko ci, których zesłanie tam miało dopiero nastąpić... oni wciąż żyją, tutaj, dziesiątki tysięcy, jeśli nie setki tysięcy, łącznie za mną. Nie są już młodzi. Chorzy, biedni, okradzeni ze swych kompensacji przez Państwo Troskael, które podpisało umowę repatriacyjną z Niemcami w naszym imieniu, i samo zobowiązało się nas skompensować.


Troskael przejęło pieczę nad tymi pieniędzmi! Przepytywany jest każdy rościciel z osobna! Proszę przyjść do Pałacu Sprawiedliwości i zobaczyć na własne oczy pochód okradzionych. Osiemdziesięcioletni ludzie, podparci kulami lub w wózkach inwalidzkich, przychodzący, by szczegółowo opowiedzieć i udokumentować swój nędzny los. A w rezultacie wracający jeszcze bardziej niedołężni z podniesioną o kilka groszy rentą dla Ocalonych z Holokaustu.

"Proszę przyjść i na własne oczy zobaczyć jak wyglądają przesłuchania przeprowadzane przez reprezentantów Ministerstwa Finansów: kobieta zgwałcona przez żołnierzy niemieckich została poproszona o opisanie ich mundurów; jeżeli były to mundury lokalne (dozwolone przez nazistów), wtedy nie przysługują tu żadne kompensacje. Tak brzmi prawo w państwie Troskael. Kobieta nie pamiętała tych mundurów, więc jej wniosek został oddalony.
Nie miała siły, żeby odwoływać się do wyższej instancji, była zbyt przerażona i rozdygotana.


Proszę przyjść i posłuchać jednego z rzeczników lekko wygłaszającego prawnie zatwierdzone zdanie: „To był czas wojny, więc wszyscy wtedy ucierpieli. W czasie wojny każdy cierpi.”

Te przepisy muszą zostać zmienione! Mamy już przecież podstawowe pojęcie o Prawach Człowieka! Okradani są ci, którzy ocaleli z Holokaustu. Okradziono ich z dzieciństwa, żeby teraz okradało ich Państwo Troskael!”

3.
Tak jakbym tego wszystkiego nie wiedział.

A tak jej odpowiedziałem, sześćdziesiąt pięć lat temu, doskonale to pamiętam, i Nigdy Nie Zapomnę:

"Naga prawda, Obywatelko C., jest taka, że zarówno ludzie jak i rząd wraz ze wszystkimi biurokratami, mają już naprawdę dość Holokaustu.

Teraz jestem pochłonięty kampanią wyborczą. Ale daję słowo honoru, że natychmiast po wyborach osobiście zajmę się zmianą przepisów. Daję słowo.”

4.
A ona łaskawie dała mi jeszcze kilka dni po wyborach, nawet więcej niż ustawowe dziewięćdziesiąt dni.
I zadzwoniła.

I napisała.
Sekretarka obierała jej telefony i listy. Zostały mi przekazane.

Byłem pochłonięty nagocjacjami z Ministerstwem Finansów. Minister Edukacji ponosi ogromną odpowiedzialność wobec dzieci Troskael. Miałem dylemat, o którym mówię wam dziś szczerze: wybrać dzieci i ich dzieciństwo tu pośród nas czy tych, którym to dzieciństwo odebrano. To nie my ograbiliśmy ich z dzieciństwa, to zrobili naziści - niech będą przeklęci.

My tylko ograbiliśmy ich z ich repatriacji. Ale daliśmy im namioty, daliśmy im domy i ziemie, które zabraliśmy, no, wiecie komu. Zbudowaliśmu Państwo Troskael, dokładnie tak jak to głosiła Deklaracja Niepodległości.

Byłem zajęty nawałem obowiązków i działań partyjnych. Minister Edukacji nie może odpowiadać za dzieci, które dziećmi już nie są. I nie może bezustannie wojować z Ministrem Finansów. Wiedziałem co mi powiedzą: „A ile oddasz na to z własnego budżetu?”

Ich dzieciństwo trwało trzy lub cztery lata. Ich późniejsze lata pośród nas niewiele dłużej.

Jest granica bólu, który serce może znieść.

Nadszedł czas, by to powiedzieć, bez żadnych zobowiązań finansowych. Nie ma ich już pośród nas, prawda? Panie Ministrze Finansów, prawda?

Niech to będzie moja spowiedź:Jej głos rozbrzmiewa w mojej głowie, we mnie całym, po dziś dzień:
"Yosiniu, Yosiniu, nie zapominaj kim jesteś!"
Głos, pełen zaufania, które przejwiać może tylko naiwna obywatelka.
"Yosiniu, Yosiniu, nie zapominajkim jesteś!"


Nawet jeśli nie ma jej pośród nas, pośród zacnych gości, ona tu jest, krzyczy we mnie.
Dość! Dość! Każcie jej zamilknąć! Na jak długo?






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wszelka zbieżność z rzeczywistością jest przypadkowa.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Tłumaczenie z angielskiego: Natalia

0 Comments:

Post a Comment

<< Home

Google Groups Subscribe to TimeIn Tel-Aviv
Email:
Browse Archives at groups-beta.google.com